Looking for something?

In Standard

A gdyby było inaczej?

A gdyby było inaczej?

„Genialna opowieść o odwróconej globalizacji”. Taką zachętę do sięgnięcia po tę lekturę znajdzie czytelnik na okładce „Cywilizacji” Laurenta Bineta. Przyznam, że mnie to zdanie zaintrygowało i skusiło do zapoznania się z tą pozycją. Czy rzeczywiście ta opowieść jest genialna i czy jej tematem jest odwrócona globalizacja? Na te pytania odpowiem w poniższym tekście.

„Cywilizacje” składają się z czterech części. Pierwsza obejmuje rok 1000 i wyprawę córki Eryka Rudego (założyciela osad na Grenlandii) na południe. Druga to pamiętniki Krzysztofa Kolumba. Trzecia to kronika przedstawiająca podbój Europy przez Inków, a czwarta to dzieje Miguela Cervantesa. Dominująca jest część trzecia, w której znajdziemy opis inwazji Atahualpy (władcy Imperium Inków żyjącego na początku XVI wieku) na Europę.  Podbija on między innymi tereny dzisiejszej Hiszpanii, Francji i Niemiec. W tej historii pojawia się mnóstwo postaci historycznych, np. Karol V Habsburg, Henryk VIII, Ignacy Loyola, Tomasz Morus, Michał Anioł i wiele innych. Prawdziwe wydarzenia z ich życia mieszają się z fikcją będącą efektem wyobraźni Bineta. Jest to zabieg fascynujący, sprawność z jaką Binet ślizga się po kartach historii jest naprawdę godna podziwu. Problem pojawia się wtedy, gdy już nie do końca pamięta się historię Europy XVI wieku. Myślę, że gdybym była bardziej biegła w tym temacie, bardziej doceniłabym kunszt i pomysły autora. Oczywiście wszystkie występujące w książce postacie są powszechnie znane, ale szczegóły dotyczące ich poglądów lub dokonań nie są znane „na wyrywki” każdemu czytelnikowi. Ja ostatni raz miałam do czynienia z tym okresem historii w liceum (nie licząc seriali i filmów historycznych, które również bardzo lubię) i czułam, że moja wiedza nie jest wystarczająca. Stąd moja teza, że „Cywilizacje” nie są dla każdego. Trzeba znać dobrze temat lub mieć duszę szperacza, sprawdzającego wszystkie fakty w czasie lektury.

Czytając „Cywilizacje”, myślałam wielokrotnie „świetny pomysł”, „genialne”, „jak on na to wpadł?”. Po skończeniu książki i upływie kilku dni zastanawiałam się jakie emocje wzbudziła we mnie ta powieść i niestety muszę stwierdzić, że żadne. Stało się tak ponieważ „Cywilizacje” to nagromadzenie wydarzeń, które następują jedno po drugim bez ich pogłębionej analizy. Patrząc nawet na długość podrozdziałów, które miały 1-3 strony, widać jak szybko Binet przeskakiwał z jednego zdarzenia na drugie, z jednego miejsca w kolejne. Pamiętam jak w liceum wypisywałam sobie w punktach wydarzenia historyczne przedstawione w podręcznikach. Gdybym wzięła zeszyt i długopis mogłabym zrobić z tą książką dokładnie to samo – stworzyć oś czasu z naniesionymi na nią wydarzeniami bez kontekstu i uwielbianej przez moją nauczycielkę historii relacji przyczynowo skutkowej. Gdybyście mnie dziś zapytali o konkretne wydarzenia w tej książce, to ciężko byłoby mi ich wymienić więcej niż 10, ponieważ było ich za dużo. Literatura powinna opierać się na emocjach, to dzięki nim zapada w pamięć i serce, a u Bineta, emocje nie stanowią podstawy tej opowieści, jej trzonem jest pomysł autora.

Przejdźmy zatem do pomysłu, który jest intrygujący, nowatorski i wymagający ogromnej wiedzy autora. W „Cywilizacjach” znajdziemy fragmenty rodem ze skandynawskiej sagi, pamiętnik stylizowany na XVI-wieczne przemyślenia Krzysztofa Kolumba (które jednak były moim zdaniem napisane zbyt nowocześnie. Zabrakło mi tutaj słownictwa i konstrukcji zdań przypominających te z okresu odkryć geograficznych) oraz kroniki zawierające wiele ciekawych wątków. Znajdziemy w nich słynne tezy Lutra, nazwane tezami Słońca.

„1. Słońce nie jest alegorią boga stwórcy. 2. Jest bogiem stwórcą i źródłem wszelkiego życie (…) 9. Rok 1531 dawnej ery jest rokiem 1 nowej ery ponieważ jest rokiem przybycia Inki przez morze Ocean. (…) 18. Prawdziwe Jeruzalem nie jest już w Jeruzalem, lecz w Cuzco, za morzem Ocean, gdzie znajduje się pępek świata (…)”.

Możemy przeczytać listy, które pisali do siebie Tomasz Morus i Erazm z Rotterdamu. A przede wszystkim poznajemy zupełnie inną Europę. Jest to Europa, w której uprawia się quinoę i papas, w której rozprzestrzenia się nowa religia – solizm (religia Słońca), Flandria i prowincje Niderlandów należą do Hiszpani i której „osią świata” jest Sewilla. Jak już wspominałam, nie sposób nie docenić tej alternatywnej wizji naszego świata, nie raz uśmiechnęłam się czytając kolejne twory wyobraźni Bineta. To czego mi jednak zabrakło to jeszcze jedna część, która pokazywałaby świat nam współczesny, oparty na fundamentach cywilizacji Inków. Myślę, że dopełniłoby to tę wizję i rzeczywiście moglibyśmy mówić o odwróconej globalizacji, a nie tylko o alternatywnej historii XVI-wiecznej Europy.

„Cywilizacje” to trzecia wydana w Polsce powieść Laurenta Bineta. Wcześniej ukazały się „Siódma funkcja języka” oraz „HHhH”, za którą Binet otrzymał nagrodę Goncourtów za debiut literacki i która została zekranizowana w 2017 roku. „Cywilizacje” z kolei przyniosły mu nagrodę Akademii Francuskiej w 2019 roku. Urodzony w 1972 roku Binet jest uznawany za jednego z bardziej charakterystycznych współczesnych twórców.

Laurent Binet
C
ywilizacje (Civilizations )
Tłumaczenie: Wiktor Dłuski
Wydawnictwo Literackie (Grasset)

0 Comment 540 Views

Related Post

Leave a Reply