Looking for something?

In Standard

Co z tą Algierią?

Co z tą Algierią?

Kolejny reportaż na temat Francji pojawił się na polskim rynku. Ostatnio pisałam Wam o „Wrzeniu” Anny Pamuły, a teraz przedstawię Wam książkę Ludwiki Włodek o relacjach algiersko-francuskich. Jest to temat bardzo ważny i w zasadzie nierozerwalny z tematyką społeczną, polityczną i gospodarczą Francji. To bardzo ważna książka, która pomaga zrozumieć współczesną Francję, mam do niej jednak pewne zastrzeżenie.

Zacznę właśnie o tym, czego mi bardzo zabrakło czytając „Gorsze dzieci Republiki”. Uważam, że było tam zdecydowanie za mało osobistych historii, w które mogłabym się wczuć i zrozumieć dylematy moralne ich bohaterów. Dostałam takie historie w trzech ostatnich rozdziałach, w pozostałych, owszem, pojawiają się konkretne postaci i ich historie, ale w natłoku faktografii gubią się emocje. Oczywiście jest to reportaż, więc informacje historyczne czy geograficzne są absolutnie niezbędne, ale przez większą część książki zdominowały one aspekt ludzki tego reportażu. Czytając reportaże emocje są dla mnie nawet ważniejsze niż w literaturze pięknej, ponieważ wiem, że to się wydarzyło naprawdę, ci ludzie istnieli i ich losy nie są tylko wymysłem autora. Dobrze opowiedziana historia powinna przejmować, ściskać za serce i sprawić, że mam przed oczami tych ludzi i pamiętam o nich. To jest podstawa reportażu, zachować pamięć o ludziach, którzy są w nim przedstawieni. A o większości bohaterów z „Gorszych dzieci Republiki” po prostu nie pamiętam. Autorka udowodniła jednak w tych trzech ostatnich reportażach, że potrafi stworzyć teksty na temat konkretnej osoby. Miały one w sobie wszystko to, czego szukałam w pozostałej części książki.

Jest to mój jedyny zarzut wobec tego reportażu. Ewentualnie, można by jeszcze popracować nad korektą, ponieważ było kilka błędów stylistycznych lub ortograficznych, ale to już szczegóły. Przejdę teraz do zalet tej książki. Po pierwsze bardzo podobało mi się jej otwarcie. Kto z nas nie słyszał sarkastycznego komentarza w czasie mistrzostw świata lub Europy w piłce nożnej „no tak, reprezentacja Francji jak zwykle złożona z samych rdzennych Francuzów”. I właśnie od piłki nożnej rozpoczyna się ta książka. Autorka pokazuje, że nasze wyobrażenia dotyczące „prawdziwego Francuza” nie do końca pokrywają się z rzeczywistością. Przybliża również sylwetki dwóch kultowych już piłkarzy: Zinedine’a Zidane’a i Kyliana Mbappé. My widzimy ich tylko na boisku, a historia ich rodzin jest, jak się okazuje, niezwykle ciekawa i wielowątkowa.

Kolejnym wielkim plusem tego reportażu jest jego wielopłaszczyznowość. Włodek pokazuje problem relacji francusko-algierskich z dwóch stron – francuskiej i algierskiej. Pisze o dwóch niezwykle ważnych grupach społecznych: o harkis, czyli Algierczykach, którzy walczyli po stronie Francji w czasie wojny o niepodległość Algierii oraz o pieds-noirs, czyli Francuzach, którzy opuścili (dobrowolnie lub pod przymusem) Algierię po uzyskaniu przez nią niepodległości w 1962 roku. Obie te grupy doświadczały prześladowań i innych trudności zarówno ze strony algierskiej, jak i francuskiej. Nie mamy tu więc do czynienia z typowym podejściem, że biedni Algierczycy jadą do Francji mlekiem i miodem płynącej i wszyscy są szczęśliwi. Widzimy wiele kolorów w tej, jak by się mogło wydawać, biało-czarnej relacji.

Ostatnim aspektem na który chciałam zwrócić Waszą uwagę jest aktualność tej książki. Przyznam, że zaskoczyło mnie, iż znajdziemy tu, zwłaszcza w posłowiu, odniesienie do pandemii koronawirusa i jej wpływu na społeczeństwo. Jestem świadoma, ze to niezwykle ważne wydarzenie i powstanie wiele książek na ten temat, ale byłam w szoku (oczywiście bardzo pozytywnym), że autorka postanowiła dopisać analizę zmian społeczno-gospodarczych, które dzieją się na naszych oczach i które są nierozerwalnie związane z obecnością Algierczyków we Francji. Szczególnie uderzył mnie jeden fragment, który można odnieść do sytuacji każdego kraju i do podziałów klasowych, które można zaobserwować absolutnie wszędzie.

„W czasie pandemii tak zwani rdzenni Francuzi zamknęli się w domach i zajęli pracą zdalną dla swoich redakcji i kancelarii. Na dwór wychodzili tylko pobiegać. Migranci z blokowisk na przedmieściach albo pracowali jak przedtem, bo ich pracy nie da się wykonać zdalnie, albo wylądowali na bezrobociu bo ich zawody w czasach zamkniętych restauracji, kawiarni i większości sklepów po prostu stały się nieprzydatne. Ich pracodawcy, obawiając się długotrwałego kryzysu, w pierwszej kolejności zwolnili tych, których zwolnić było najłatwiej: pozbawionych prawa do odprawy czy odszkodowania.”

Podsumowując, „Gorsze dzieci Republiki” to bardzo rzetelnie napisana analiza relacji francusko-algierskich. Autorka wykonała ogromną pracę faktograficzną związaną z historią tych relacji, tłumacząc wiele zjawisk politycznych i gospodarczych. Temat trudny i kompleksowy dzięki takim książkom staje się łatwiejszy do zrozumienia. Gdyby dodać więcej osobistych historii, nie miałabym żadnego zarzutu wobec tej książki.

Ludwika Włodek to dziennikarka i socjolożka zajmująca się przede wszystkim Azją (wykłada na Wydziale Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego). Pisała do „Gazety Wyborczej”, „Travelera” i „Wysokich Obcasów”. Jest prawnuczką Jarosława Iwaszkiewicza. Napisała książkę „Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów”, która była nominowana m.in. do Nagrody Historycznej Polityki 2013. Napisała również „Wystarczy przejść przez rzekę”, „Andrzej Mróz. Cudowna, cudowna historia” i „Cztery sztandary, jeden adres. Historie ze Spisza”.

Ludwika Włodek
Gorsze dzieci Republiki. O Algierczykach we Francji

Wydawnictwo Czarne

0 Comment 611 Views

Related Post

Eseje od Wydawnictwa Kogut

Eseje od Wydawnictwa Kogut

Francja bez lukru

Francja bez lukru

Leave a Reply