Looking for something?

In Standard

Czarownice są wśród nas

Czarownice są wśród nas

Często podkreślam, że mam słabość do kobiecej twórczości oraz tematu kobiet w literaturze i filmie. Wielokrotnie kobiety, o których czytam są dla mnie źródłem inspiracji i motywacji. Dlatego właśnie byłam bardzo ciekawa książki Mony Chollet pt. „Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet”, choć przyznam, że gdy zobaczyłam po raz pierwszy polską okładkę, nie skradła mojego serca (w przeciwieństwie do tej francuskiej, która moim zdaniem dużo lepiej oddaje charakter książki). Kojarzy mi się ona z grupą Pussy Riot, z agresją i dominacją, a jak się okazało w czasie lektury, te skojarzenia nie miały wyraźnego odzwierciedlenia w treści tego eseju, który jest moim zdaniem jednym z lepszych, jakie dotąd czytałam. Ta książka ma kilka mocnych stron, dzięki którym przeczytałam ją dosłownie na kilka razy, a czytając w metrze, o mało nie przegapiłam mojej stacji.

„Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet” to esej, w którym Chollet analizuje dzisiejszą sytuację kobiet przez pryzmat historii czarownic i ich statusu społecznego w średniowieczu. W pierwszej części, zawierającej najwięcej historycznych wątków, znajdziemy wiele ciekawostek na temat pochodzenia obrazu czarownic oraz przekonania, iż były one niebezpieczne dla społeczeństwa i dlatego należało je palić na stosie. Kobiety uznawane za czarownice, często dążyły do wzbudzającej lęk niezależności. Jednakże trudniej, niż mężczyznom, było im znaleźć pracę zarobkową, co zwłaszcza po wprowadzeniu w Anglii systemu grodzeń (prywatyzacja gruntów, użytkowanych wcześniej wspólnie przez wiele osób) i pozbawieniu ich dostępu do ziemi, zmusiło je do żebractwa. Tym samym stanowiły one ciężar dla społeczeństwa, nie były mu potrzebne, a więc należało się ich pozbyć. Gdy przeanalizujemy przytaczane przez Chollet historyczne fakty, staje się jasne dlaczego czarownica zawsze jest stara i biedna. Autorka tłumaczy również dlaczego czarownice w bajkach mają często brodawki na nosie lub inne niedoskonałości skóry. Dzięki tej książce wiele obrazów, którymi karmił nas między innymi Walt Disney, nabiera sensu.

W dalszej części książki Chollet analizuje wiele aspektów życia kobiet, w tym: dostęp do niektórych zawodów, macierzyństwo, kult młodości czy rolę kobiet w polityce. Nie do końca podobał mi się jedynie rozdział o macierzyństwie, który moim zdaniem był napisany pod tezę, że każda kobieta ma prawo nie chcieć mieć dzieci, mówić o tym głośno i dopiero wtedy uzyskać pełną niezależność. Oczywiście zgadzam się z tym, że każdy ma wolny wybór i dzieci lub ich brak nie daje nikomu przyzwolenia do krytykowania kobiet, ale zabrakło mi kontrargumentów w postaci przykładów kobiet, które łączą karierę i macierzyństwo, pozostając przy tym szczęśliwymi i niezależnymi. Oprócz tego fragmentu książki, uważam, że wszystkie rozdziały były niezwykle ciekawe i bogate w trafne przykłady dające do myślenia. Zacytuję jeden z nich:

Kilka lat temu pisarka Nathacha Appannah przeprowadziła wywiady radiowe z trzema paryski koleżankami i dwoma kolegami po fachu na temat ich pracy. Z jednym z mężczyzn – jak opowiada – spotkała się na placu przed Sacré-Coeur, z drugim w dzielnicy Belleville. Kobiety przyjmowały ją w swych domach. „Gdy rozmawiałyśmy o ich książkach (…), jedna z nich skończyła zmywać  i zrobiła mi herbatę, druga porządkowała zabawki rozrzucone po pokoju ciągle sprawdzając, czy to już pora , gdy dzieci wychodzą ze szkoły.”

Takich codziennych sytuacji, które dają do myślenia na temat różnic społecznych między kobietami a mężczyznami jest w książce bardzo wiele, ale co dla mnie niezwykle ważne, nie są one przedstawione jako „wszystko to jest wina mężczyzn, a my kobiety jesteśmy przez nich zniewolone”. Bardzo nie lubię takiego tonu, który często wybrzmiewa z amerykańskich pozycji o tej tematyce. Oczywiście są pokazane różnice i Chollet podkreśla uprzywilejowanie mężczyzn, ale nikogo nie wytyka palcem, mówiąc „to wasza wina”.

Tak jak wspomniałam, książką jest naszpikowana przykładami z życia codziennego oraz z popkultury. Autorka nawiązuje do wielu książek czy filmów, znanych nie tylko tym, którzy interesują się feminizmem… i to jest bardzo cenne. Dzięki przywoływaniu nazwisk i tytułów (nie tylko tych amerykańskich!), które znają prawie wszyscy, Chollet nadaje, tej książce bardziej uniwersalny charakter. Nie jest to esej z gatunku ciężkich i pełnych filozoficznych teorii, które bez zaglądania do źródeł niewiele mówią czytelnikowi. Dzięki tej bliskości z czytelnikiem, książkę czyta się bardzo dobrze, powiem nawet, że jest to niezwykle wciągająca lektura. Z drugiej strony można jej zarzucić powoływanie się głównie na źródła prasowe i internetowe, a nie sprawdzone pozycje naukowe.

Moim zdaniem „Czarownice” to świetna książka do dyskusji. Analizowaliśmy ją na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki w warszawskiej Zachęcie i zdaniem wielu osób, młode dziewczyny powinny sięgnąć po tę pozycję, aby wiedziały o co walczą, do czego mają prawo i że siwizna to nie koniec świata.

Mona Chollet to francusko-szwajcarska dziennikarka, która od 2016 roku pracuje w magazynie opinii „Le Monde Diplomatique”. Wcześniej pisała między innymi dla Charlie Hebdo (bardzo kontrowersyjny tygodnik, w którym nie ma tematów tabu ani poprawności politycznej). W pracy zajmuje się tematyką społeczną i feminizmem. W Polsce ukazała się również jej książka „Tyrania rzeczywistości” w przekładzie Anastazji Dwulit.

Mona Chollet
Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet (Sorcières. La puissance invaincue des femmes)
Tłumaczenie: Sławomir Królak
Wydawnictwo Karakter (Editions La Découverte)


0 Comment 788 Views

Related Post

Leave a Reply