Looking for something?

In Standard

Gdy Kobieta odzyska głos

Gdy Kobieta odzyska głos

Nie pierwszy raz mam do czynienia z malutką książką, która w rzeczywistości jest przeogromna. Ta trudna, a zarazem zachwycająca historia mieści się na zaledwie 130 stronach. Każdy akapit tworzy odrębną, emocjonalną przestrzeń, będący częścią niesamowitej całości. Emocje są dodatkowo uwypuklone za pomocą pięknego, choć surowego języka, który wspaniale udało się oddać tłumaczce Magdalenie Kamińskiej-Maurugeon.

Świat bohaterki stanowi pokój „gdzieś w Afganistanie lub innym miejscu”. Pokój mały i ascetyczny, ale wypełniony po brzegi cierpieniem jej leżącego w agonii męża oraz jej własnym. Od tygodni opiekuje się nim wśród odgłosów toczącej się na zewnątrz wojny i wśród nagromadzenia myśli i wspomnień, które kłębią się w jej głowie i są świadectwem jej własnej, osobistej wojny. Czas tej udręki odmierzają oddechy, modlitwy i krople, a nie wskazówki zegara i zrywane kartki z kalendarza. Poznajemy jej historię dzięki „rozmowom”, które prowadzi z mężem. Po raz pierwszy to ona może mówić, a on jest jej słuchaczem. „Nigdy jeszcze nie byłam bliżej ciebie niż teraz. Dziesięć lat jesteśmy małżeństwem. Dziesięć lat! A dopiero od trzech tygodni naprawdę jesteśmy blisko.” Po raz pierwszy może wyznać prawdę, którą tłumiła w sobie przez lata i tajemnice, których ujawnienie, z uwagi na przynależność kulturową, doprowadziłoby ją do śmierci. Czytając tę książkę, czytelnik uczestniczy w niezwykle intymnym momencie w życiu kobiety, w jej spowiedzi. Słuchając jej opowieści o tym jak była traktowana, jak wszystkie kobiety są traktowane w jej kulturze, jaka jest ich pozycja i jakie mają prawa, nie da się oprzeć wrażeniu, że te spadające w tle bomby wcale nie są gorsze od codzienności kobiet w krajach arabskich.

Ta książka ma charakter zarówno bardzo uniwersalny jak i osobisty. Do końca nie poznajemy innego imienia bohaterki niż „Kobieta”, co pokazuje, że jest ona utożsamiana z każdą kobietą. Rozpoczynająca książkę adnotacja autora, „Gdzieś w Afganistanie lub innym miejscu” sprawia, że historia nie jest przypisana do konkretnego miasta lub kraju. A z drugiej strony, w trakcie lektury jesteśmy tak pochłonięci historią właśnie tej Kobiety, jej wspomnieniami z dzieciństwa, z początków małżeństwa i późniejszego okresu, że mamy wrażenie, że znamy ją lepiej niż inni, a przede wszystkim lepiej niż jej mąż. Wraz z kolejnymi modlitwami i kolejnymi oddechami sytuacja Kobiety staje się coraz bardziej niebezpieczna i doprowadza ją do konieczności dokonania wielu trudnych wyborów.

Książka otrzymała w 2008 roku nagrodę Goncourtów, najbardziej prestiżową nagrodę literacką przyznawaną we Francji. W roku 2013 została ona zekranizowana przez Atiqa Rahimiego oraz Jean-Claude’a Carrière’a. „Kamień cierpliwości” to pierwsza książka Rahimiego napisana po francusku, poprzednie pisał w języku perskim. Ten fascynujący fenomen porzucania języka ojczystego na rzecz francuskiego jest niezwykle powszechny we Francji. Robią to pisarze, którzy chcą się uwolnić od różnych ograniczeń stawianych im przez rodzimą kulturę. Ale to temat na inny wpis.

Najnowsza książka Atiqa Rahimiego „Les Porteurs d’eau” ukazała się we Francji w ramach styczniowego rentrée littéraire. Mam nadzieję, że i w tej pozycji Rahimiemu udało się uzyskać efekt ascetycznej i poetyckiej prozy oraz, że polscy czytelnicy sami będą mogli się wkrótce o tym przekonać.

Atiq Rahimi
Kamień cierpliwości (Syngué sabour. Pierre de patience)
Tłumaczenie : Magdalena Kamińska-Maurugeon
Wydawnictwo Literackie (Éditions P.O.L.)


7 komentarzy 1120 Views

Related Post

A gdyby było inaczej?

A gdyby było inaczej?

Każdy żyje po swojemu

Każdy żyje po swojemu

7 komentarzy

  1. Piękna recenzja. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki.

    1. Bardzo się cieszę 🙂 warto sięgnąć po tę książkę 🙂

    2. Mnie też! Zapowiada się lepiej niż książki Hosseiniego ?

      1. Myślę, że można znaleźć kilka punktów wspólnych, ale dla mnie Rahimi jest bardziej wiarygodny, dużo bardziej zaangażowałam się emocjonalnie w tę opowieść.

  2. Brzmi bardzo ciekawie, dodaję do „do przeczytania”! Od razu przyszła mi na myśl hiszpańska powieść z lat reżimu Franco „Cinco horas con Mario” Miguela Delibesa (nie wiem czy jest po polsku), w której też zona mężowi mówi o swojej niedoli. Ciekawe czy są podobne.

    1. Sprawdziłam, jest polskie tłumaczenie: „Pięć godzin z Mariem”, chętnie porównam! Nie ukrywam, że okres reżimu Franco też jest dla mnie bardzo ciekawym motywem, więc tym bardziej zerknę. Dziękuję!

      1. Super! Nie ma za co 🙂

Leave a Reply