Looking for something?

In Standard

Historie czarownic wciąż aktualne

Historie czarownic wciąż aktualne

Ostatnio wiele mówi się w Polsce o prawach kobiet. Dyskusje toczą się na wielu płaszczyznach i w wielu środowiskach społecznych. Nie będę tutaj poruszać kwestii światopoglądowych, ponieważ ten blog jest o książkach, a nie o moich przekonaniach, ale powieść o której jest poniższy tekst nawiązuje do tematu pozycji i praw kobiet w społeczeństwie. Już od dawna chciałam sięgnąć po jakiś utwór Maryse Condé i postanowiłam, że zacznę od „Ja, Tituba, czarownica z Salem”. Stało się tak głównie za sprawą odniesień do niej, które znalazłam w książce „Czarownice” Mony Chollet, a które bardzo mnie zaintrygowały. 

„Ja, Tituba, czarownica z Salem” to przedstawiona przez tytułową bohaterkę historia jej życia. Tituba to córka afrykańskiej niewolnicy zgwałconej przez angielskiego żeglarza w czasie ich morskiej drogi do Barbadosu. Życie Tituby nie było dla łatwe, jej matka została powieszona za atak na chcącego ją zgwałcić białego mężczyznę. Osieroconą dziewczynę przygarnia wiekowa czarownica Man Yaya, która wprowadza ją w świat leczniczych ziół i kontaktów ze zmarłymi, co ma bezpośrednie konsekwencje na dalsze życie dziewczyny.

Tituba jest jedną z pierwszych kobiet skazanych na śmierć za praktykowanie magii w ramach procesów z Salem, zapoczątkowanych w ostatnim dziesięcioleciu XVII wieku. Maryse Condé postanowiła oddać jej głos, ponieważ niewiele o niej wiadomo, a jej historia ma duże znaczenie historyczne. Jest to najbardziej znany i niezwykle tragiczny z serii procesów o praktykowanie czarów w Stanach Zjednoczonych. Na mocy tych procesów w samym Salem zabito kilkanaście kobiet i do dziś stanowią one ważny motyw w światowej popkulturze. Tituba jest m.in. bohaterką amerykańskiego serialu o tytule „Salem” właśnie. Była ona również wielokrotnie przedstawiana przez artystów-rysowników. „Ja, Tituba…” to książka napisana w 1986 roku, ale absolutnie nie czuć, że ten tekst ujrzał światło dzienne ponad trzy dekady temu. Myślę, że można by na nowo ją odkryć i użyć w dyskusji o prawach kobiet i mizoginii. Mamy bowiem w niej do czynienia z przemocą seksualną, z nierównością płci, niewolnictwem oraz szufladkowaniem ludzi według ich płci, koloru skóry, grupy społecznej i poglądów. Kiedy myślimy o czarownicy mamy przed oczami obraz staruszki z haczykowatym nosem. Tituba bardziej pasuje do określenia „szamanka” i „medium”, ponieważ potrafiła kogoś uzdrowić dzięki ziołom oraz nawiązać kontakt z tymi, którzy już odeszli. Współczesne czarownice to z kolei kobiety dyskryminowane i poniżane (tak jak Tituba), ale silne i walczące o swoje. Tituba nie walczyła, pogodziła się ze swoim losem i nawet przyznała wprost, że owszem, jest czarownicą. Jeśli interesuje Was podłoże historyczne istnienia czarownic oraz ich powszechnie utrwalonego obrazu, polecam Wam książkę Mony Chollet „Czarownice”. Pierwszy rozdział doskonale tłumaczy ten fascynujący, według mnie, motyw.

Wróćmy jednak do moich wrażeń po przeczytaniu książki. W czasie lektury zaskoczył mnie język jakim prowadzona jest narracja. Jest on dość prosty, bez literackich ozdobników, których oczekiwałam po zdobywczyni Alternatywnego Nobla. Sądzę jednak, że Condé wybrała taką formę, gdyż oddała głos swojej bohaterce, która snuje historię swojego życia niczym lokalną legendę lub baśń. Wysublimowany język przy narracji pierwszoosobowej brzmiałby fałszywie. Warto podkreślić, że ta historia byłaby idealna do czytania komuś (lub sobie) na głos. Jest ona bowiem pełna emocji oraz ludowej mądrości. Czytając tę książkę przychodziła mi na myśl wiekowa, doświadczona kobieta (idealnym słowem ją charakteryzującym jest „story teller”, które nie ma niestety swojego dobrego polskiego odpowiednika), która wieczorem snuje swoją opowieść, dzięki której dzieli się ze mną swoimi doświadczeniami i życiową mądrością. Mimo, że życie Tituby nie miało w sobie wiele pozytywnych akcentów, ta książka jest bardzo kojąca, właśnie dzięki sposobowi prowadzenia narracji.

Maryse Condé urodziła się w 1937 roku na Gwatelupie. Studiowała na paryskiej Sorbonie, gdzie uzyskała tytuł doktora literatury. Wykładała na uniwersytetach wielu krajów, m.in. we Francji i Stanach Zjednoczonych. Za książkę „Ja, Tituba, czarownica z Salem” otrzymała nagrodę le Grand Prix littéraire de la Femme. W 2018 roku przyznano jej „alternatywnego Nobla” przez Nową Akademię The New Academy Prize in Literature, powołaną w związku ze skandalem o podłożu seksualnym wśród członków Akademii Szwedzkiej.  W swoim dorobku oprócz powieści, Condé ma również sztuki teatralne, książki dla młodzieży oraz eseje.

Maryse Condé
Ja, Tituba, czarownica z Salem
 (Moi, Tituba sorcière)
Tłumaczenie: Krystyna Arustowicz
Wydawnictwo W.A.B. (Gallimard)

0 Comment 401 Views

Leave a Reply