Looking for something?

In Standard

Każdy żyje po swojemu

Każdy żyje po swojemu

Ważne nagrody literackie i filmowe zawsze wywołują u mnie rozdarcie wewnętrzne. Czuję pewnego rodzaju presję, żeby nagrodzone dzieła mi się podobały i kiedy tak się nie dzieje, to nie wiem czy to z moim gustem jest coś nie tak i nie potrafię docenić wartości literackiej dzieła, czy to może jury nagrody kierowało się niezrozumiałymi przesłankami. Nie mniej jednak lubię sprawdzać czy podoba mi się dzieło zwycięzcy i zawsze poluję na nie w bibliotece lub księgarni. Nie inaczej było z książką „Tous les hommes n’habitent pas le monde de la même façon[1]” Jean-Paul’a Dubois, za którą otrzymał Nagrodę Goncourtów 2019.

Na czwartej stronie okładki możemy przeczytać, że książka opowiada historię Paula Hansena, który odsiaduje wyrok w montrealskim więzieniu, dzieląc celę z motocyklistą należącym do gangu Hells Angels. Po przeczytaniu tego zdawkowego streszczenia pomyślałam, że autor skupi się na relacji bezwzględnego mordercy ze spokojnym konsjerżem, który znalazł się w więzieniu trochę przez przypadek. Bardzo się jednak myliłam. W książce znajdziemy wiele dużo ważniejszych tematów: bezwzględność świata, brak wzajemnego zrozumienia, niedocenianie współczucia okazywanego innym i emocjonalna samotność bohaterów.

Opisy sytuacji, które mają miejsce w więzieniu, są przerywnikami w opowiadanej przez Paula Hansena historii, która rozpoczyna się spotkaniem jego rodziców (ojciec Duńczyk, matka Francuzka), a kończy wyjaśnieniem okoliczności, które sprawiły, że Paul znalazł się w więzieniu. Pozornie nie jest to nic rewolucyjnego, ale Jean-Paul Dubois zrobił coś, co przesądza o niezwykłej wartości tej książki. Trzy czwarte powieści to sprawnie napisana opowieść o życiu, która ma mniej lub bardziej interesujące momenty. Poznajemy wiele faktów z życia rodziny Hansenów, takie jak nieporozumienie światopoglądowe rodziców głównego bohatera, które zaowocowało ich rozstaniem (ojciec był pastorem, a matka zagorzałą feministką), spotkanie partnerki Winony, czy też różnorodne sytuacje związane z mieszkańcami budynku, w którym pracował Paul. Słowem, opis losów rodziny bohatera, jakie często pojawiają się w literaturze. Nagle dochodzimy jednak do momentu, w którym główny bohater zaczyna mieć problemy (nie będę tutaj oczywiście zdradzać co mu się przytrafiło) i odczuwamy taką empatię w stosunku do niego, że przeżywamy wraz z nim te ciężkie koleje losu, jak gdyby dotykały one nas bezpośrednio. Nawet sobie nie zdawałam sprawy, że główny bohater stał mi się tak bliski. Współczułam mu i zrozumiałam, że był to człowiek niezwykle samotny, mimo, że otoczony ludźmi. Ta empatia sprawia, że z końcówki książki bije ogromny ładunek emocjonalny, tak silny, że zastanawiamy się nad kwestią człowieczeństwa i okrucieństwem dnia codziennego, które człowiek może zgotować drugiemu człowiekowi. Uważam, że to ogromna sztuka literacka, aby tak poprowadzić fabułę książki, żeby niepostrzeżenie ustawić emocjonalnie czytelnika i kierować jego uczuciami. Lektura nie była przez to jednolita: początek zachwycił mnie językiem, potem czytałam, jak sądziłam, bez większego zaangażowania, zastanawiając się za co on właściwie dostał tę nagrodę, aby na koniec znaleźć odpowiedź na to pytanie i doświadczyć lawiny emocji.

Jean-Paul Dubois to urodzony w 1950 roku francuski pisarz i dziennikarz, piszący między innymi dla magazynu Le Nouvel Observateur. Jest autorem ponad dwudziestu powieści, z których część została zekranizowana (m.in. Kennedy et moi) oraz wystawiona na deskach teatru. Otrzymał wiele nagród, w tym tę najważniejszą we Francji – Nagrodę Goncourtów za „Tous les hommes n’habitent pas le monde de la même façon”. Żadna z jego książek nie została przetłumaczona na język polski.


[1] Tytuł można przetłumaczyć jako: „Nie każdy człowiek żyje na tym świecie w ten sam sposób”.

Tagged In:
0 Comment 1047 Views

Related Post

Leave a Reply