Looking for something?

In Standard

Powroty nie są łatwe

Powroty nie są łatwe

Każdy z nas zadaje sobie pytanie „Kim jestem?”. Jest to pytanie, które dotyczy wielu sfer życia: rodziny, narodowości, polityki, seksualności, pracy i wielu innych. To pytanie skłania do refleksji, do bacznej obserwacji otaczającego nas świata i do próby zdefiniowania samego siebie. Didier Eribon szuka odpowiedzi na to pytanie w książce „Powrót do Reims”, w której analizuje właśnie swoją rodzinę, seksualność oraz ideologię polityczną do której mu najbliżej.

Ta książka to połączenie biografii i eseju. Autor z jednej strony opowiada o swoim pochodzeniu, o swojej rodzinie, braku akceptacji ze strony rodziców, a z drugiej wplata w to przemyślenia na temat społeczeństwa francuskiego i polityki. Eribon wywodzi się z rodziny robotniczej, jego rodzice całe życie pracowali fizycznie, co niejako automatycznie miało stać się naturalną przyszłością ich dzieci. Rodzeństwo Eribona wpisało się w te tradycje rodzinne idąc w stronę tego typu pracy, natomiast on chciał czegoś innego. Chciał czytać, analizować i myśleć. Było to zupełnie niezrozumiałe dla jego rodziny, tak samo jak i fakt, że jest gejem. Nienawiść wobec inności spowodowana jej niezrozumieniem sprawiła, że rodzice nie byli w stanie zaakceptować swojego syna.

W tej książce pierwszoplanowymi są problemy braku akceptacji, determinizmu społecznego i nietolerancji. Ale dla mnie ta książka zwraca również uwagę na inną kwestię. Jest ona dobrym punktem wyjścia do dyskusji na temat wciąż obecnego we Francji rozłamu społecznego, o którym nikt nie myśli z powodu powszechnie panujących stereotypów. Dla każdego kto patrzy z boku, Francja to kraj uosabiający swoją dewizę liberté, égalité, fraternité. Kraj, który wiele akceptuje, pomaga potrzebującym, jest otwarty i każdy znajdzie w nim miejsce dla siebie. Eribon pokazuje jednak, że to nie do końca tak wygląda. Pokazuje on, że istnieje tam duże rozwarstwienie społeczne, które dzieli Francuzów ze względu na miejsce zamieszkania i pochodzenie społeczne.

„Miasto Reims dzieliła na pół wyraźna granica klasowa: z jednej strony wielka burżuazja, a z drugiej – biedni robotnicy”.

I to samo dzieje się w skali całego kraju. Paryż i inne duże miasta rzeczywiście akceptują wiele i dążą do tego, aby każdemu żyło się w miarę dobrze. Sytuacja wygląda jednak inaczej, gdy odjedziemy trochę dalej w kierunku francuskiej prowincji. Pamiętam jak na spotkaniu autorskim Édouard Louis (autor „Historii przemocy”, który porusza w swoich książkach podobne tematy) powiedział jedno ważne zdanie, że paryżanin jadący na prowincję jest jak japoński turysta. Wszystko jest dla niego inne, egzotyczne, nieznane. Sposób widzenia Francji z perspektywy ośrodków wielkomiejskich i z perspektywy prowincji dzielą lata świetlne. Ten rozłam pokazuje również rozkład głosów w czasie wyborów prezydenckich w 2017 roku. Marine Le Pen reprezentująca skrajną prawicę wygrała na terenach wiejskich i w małych miejscowościach oraz w północnowschodniej części Francji, z której wywodzą się Eribon i Louis. Czyli wygrała wśród robotników, rolników i małych społeczności. Ci ludzie nie chcą otwartej Europy, migrantów i tego, co nowe. Nie chcą, bo tego nie znają i automatycznie się tego boją. Jest to również pokłosie różnicy w poziomie edukacji:

„Dzieci burżuazji (…) w wieku jedenastu lat szły do liceum, podczas gdy dzieci robotnicze i chłopskie pozostawały zamknięte w nauczaniu podstawowym do czternastego roku życia i na tym kończyły edukację.”

Dla nich źródłem wiedzy o świecie była i jest telewizja, która jak wiadomo, może łatwo manipulować swoimi widzami. Na drugim biegunie stoją mieszkańcy wielkich metropolii jak Paryż czy Marsylia. Są to ośrodki wielokulturowości, myślenia w skali europejskiej, a nawet globalnej. Myślę, że takie różnice istnieją w każdym kraju, ale odnoszę wrażenie, że w powszechnym przeświadczeniu Francuzi o jakich pisze Eribon, czyli biedni, skazani na konkretny los, zamknięci, ksenofobiczni i rasistowscy nie istnieją. Dobrze, że czasem ktoś nam otwiera oczy.

„Powrót do Reims” to świetnie napisana książka, bardzo dobrze się ją czyta, choć nie szybko, a to dlatego, że co chwila pojawia się zdanie do przemyślenia. Tekst jest naszpikowany odniesieniami do filozofów (Sartre, de Beauvoir…) i pisarzy (Ernaux, Duras…), co znacznie spowalnia proces czytania. Irytowała mnie jedynie maniera autora, którą często wyczuwałam. Miałam poczucie, że za każdym razem podkreśla, że jest lepszy od swojej rodziny. Bo zna angielski, bo poszedł do liceum, bo pisze książki, a nie pracuje w rzeźni jak jego brat. Trochę mi to nie współgrało z socjologicznym i analitycznym tonem tej książki. Ale może to tylko moje osobiste odczucie.

Muszę natomiast podkreślić ogromną dbałość językową i naukową, których miałam przyjemność doświadczyć w czasie lektury. Da się tu zauważyć wspaniałą pracę tłumaczki Martyny Ochab oraz redaktora merytorycznego dra hab. Jakuba Momro. Widać, że wydawnictwo Karakter dołożyło wszelkich starań, by oddać w ręce czytelników najwyższej klasy pozycję.

Didier Eribon napisał „Powrót do Reims” w 2009 roku. Książka świetnie sprzedała się zarówno we Francji, jak i w Niemczech. Zainspirowała również innych artystów do działania, m.in. Édouarda Louisa, który zadedykował mu swoją książkę „En finir avec Eddy Belleguelle” oraz Laurenta Hatata i Stéphane’a Arcasa, którzy stworzyli świetnie przyjęte przez publiczność spektakle teatralne na podstawie tej książki.

Didier Eribon
„Powrót do Reims” (Retour à Reims)
Tłumaczenie: Martyna Ochab
Wydawnictwo Karakter (Fayard)
0 Comment 253 Views

Leave a Reply