Looking for something?

In Standard

Styczniowy przegląd prasy

Styczniowy przegląd prasy

Francuzi kupują coraz mniej książek

Po przeanalizowaniu wyników sprzedaży 50 książkowych bestsellerów roku 2018, odnotowano, jak podaje portal Livres Hebdo i Instytut Gfk, spadek liczby sprzedanych egzemplarzy o 14% w stosunku do roku poprzedniego. W 2017 r. wyniki również były gorsze niż w roku 2016, ale tłumaczono to wyborami prezydenckimi (widocznie w okresie wyborów Francuzi nie mają czasu na czytanie ?). Tym razem pojawiła się inna hipoteza dotycząca tego stanu rzeczy: w 2018 r. nie wydano nowego albumu z przygodami Asteriksa (który zazwyczaj sprzedaje się w około 2 milionach egzemplarzy i poprawia ogólne wyniki rynku). Inną przyczyną spadku może być również „nadprodukcja” książek. Czytelnicy nie zdążą jeszcze dostrzec jakiegoś tytułu, a już trzeba go usuwać z księgarń, by zrobić miejsce dla nowych pozycji, które zdobyły nagrody lub mają świetną kampanię reklamową.

Źródło: Mathilde Serrell, L’inquiétant recul de la littérature complexe

Festiwal komiksu w Angoulême

W dniach 24-27 stycznia odbył się Międzynarodowy Festiwal Komiksu w Angoulême. Nagrodę Fauve d’or zdobyła Amerykanka Emil Ferris za francuską wersję „My Favorite Thing is Monsters”. Komiks jest utrzymany w konwencji pamiętnika młodej dziewczyny, która fascynuje się potworami i innymi dziwnymi stworami. Francuzi oszaleli na punkcie tego komiksu: 40 tysięcy sprzedanych egzemplarzy jeszcze przed otrzymaniem nagrody! W sumie się nie dziwię, moim zdaniem komiks robi wrażenie, zobaczcie sami.

Źródło: Vincy Thomas, Le Fauve d’or 2019 pour les „Monstres” d’Emil Ferris

Język francuski zagrożony

Francuski Narodowy Związek Zawodowy Wydawców (Syndicat national de l’édition) alarmuje w kwestii zbyt częstego używania anglicyzmów w tamtejszej prasie i literaturze. Wydawcy, dziennikarze i pisarze zrzeszeni w związku skierowali swoje słowa do Ministerstwa Kultury Francji, prosząc o zaostrzenie kontroli języka i żądając m.in. by nie dofinansowywać przedsięwzięć artystycznych, w których pojawia się choć jedno słowo angielskie, które bez problemu mogłoby zostać zastąpione francuskim odpowiednikiem. Członkowie związku zwrócili się również do Ministerstwa Edukacji, żądając uszczelnienia programu nauczania, aby chronić dzieci przed anglicyzmami! Dodam na zakończenie, że Francuzi są na 22 miejscu (na 26 państw UE objętych badaniem) pod względem znajomości języka angielskiego. Czekamy zatem na petycję do francuskiego Ministerstwa Edukacji w sprawie niskiego poziomu językowego młodzieży we Francji ?

Źródło: Vincy Thomas, Ecrivains et éditeurs s’indignent de voir le « globish » envahir Livre Paris

Literatura coachingowa

Raphaëlle Giordano proponuje nowy typ literatury, który odniósł we Francji wielki sukces – są to fikcyjne historie, w które Giordano wplata rady rodem z sesji coachingowych. „Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie masz tylko jedno” wydane w 2015 roku, sprzedało się dotychczas w 2 milionach egzemplarzy! Właśnie wyszła jej nowa książka pt. „Cupidon a des ailes en carton” („Kupidyn ma skrzydła z kartonu” – tłum. wł.), która również okupuje szczyty list bestsellerów.

Źródło: Marie Lechevalier, Trois raisons de suivre les conseils de Raphaëlle Giordano, Lire.

Temat numeru magazynu Lire – pisarze pokolenia Houellebecqa

Pokolenie Houellebecqa to pisarze urodzeni w latach 50. i 60., którzy byli zbyt młodzi, by świadomie uczestniczyć w wydarzeniach toczących się w maju ‘68 (podobnie jak w Polsce, rok 1968 był dla Francuzów rokiem przełomowym. Manifestacje rozpoczęte wówczas przez studentów opanowały szybko cały kraj i przerodziły się w strajk generalny. Protestowano przeciw polityce prezydenta de Gaulle’a, imperializmowi i tradycyjnemu społeczeństwu, które nie chciało wpuścić atrakcyjnego dla młodego pokolenia, amerykańskiego powiewu wolności i tolerancji). Jest to więc pokolenie artystów, które dorastało w społeczeństwie już nastawionym na konsumpcję, naznaczonym muzyką The Beatles i The Rolling Stones i dużo bardziej liberalnym, niż to istniejące przed ’68. Również literatura powstająca przed i po manifestacjach bardzo się różni: przed zmianami była to literatura raczej ciężka, która czerpała inspiracje z historii. Natomiast od lat 90., kiedy Michel Houellebecq, Virginie Despentes, Christine Angot czy Marie Darrieussecq zaczęli publikować swoje książki, stawiali oni na nierzadko brutalny realizm.Chcieli łączyć tradycję z rock’n’rollem. Zmienili język. Do tej pory książki były pisane górnolotnym, wręcz akademickim językiem, a oni zrewolucjonizowali go wprowadzając wyrażenia potoczne, typowe dla środowisk miejskich i buntowniczych, włączając w swoje opowieści sceny seksu i przemocy. Ich język dla ówczesnych znawców literatury był profanacją kultury francuskiej (trzeba zdać sobie sprawę, że język francuski pisany i mówiony to dwa bardzo różne języki. W książkach używa się na przykład czasu przeszłego literackiego, który istnieje tylko w formie pisanej, nikt go nie używa w mowie, no… może prezydent, gdy wspomina czasy wojny). I co więcej, ci pisarze właśnie, jako pierwsi nie mieli wykształcenia literackiego. Ich celem nie było pisanie dla elity, ale dla wszystkich. To dlatego pisali językiem zrozumiałym dla całego społeczeństwa. Można się zatem pokusić o stwierdzenie, że to oni spopularyzowali czytelnictwo we Francji.

(Źródło: Hubert Artus, L’irruption d’une littérature radicale, Lire)

8 komentarzy 932 Views

Related Post

Prasówka #4

Prasówka #4

8 komentarzy

  1. Też jestem za walką z wszędobylskim angielskim w polszczyźnie, ale wydaje mi się, że składanie doniesień to już duża przesada ? co do spadku czytelnictwa to niestety proces, który postępuje, bo za dużo jest rozpraszaczy… internet, gazety, seriale, gry wideo (o telewizji nie wspomnę, bo tam zawsze było intelektualne dno)… nie ma czasu na to wszystko, a jak jeszcze człowiek do tego dorzuci audiobooki… znaczy książki mówione i podcasty… znaczy (((?))) ?… to doba to za mało ?

    1. Z anglicyzmami jest jeszcze o tyle ciekawiej, że nawet jeśli już używają jakiegoś słowa to wymawiają je „po francusku” i zdarza się, że za nic w świecie nie wiadomo o co chodzi 😀

      1. Wiem, wiem… spiderman z fonetyczną wymową to mój konik ?

        1. jest jeszcze kilka takich smaczków 😀 chewing gum, fun, has-been, hooligan, people…robi wrażenie 😀

          1. Chciałabym to usłyszeć 🙂 Nie zdawałam sobie sprawy, że wymawiają je „po francusku”.

          2. https://www.acapela-group.com/ tutaj można wpisać słowo, wybrać język i je usłyszeć, polecam posłuchać 🙂

  2. Miałam kiedyś przyjemność uczyć angielskiego Francuzów przez pół roku i to było dopiero doświadczenie. Zrobiłam nawet kiedyś taką lekcję o tym jak zmienia się znaczenie przy złej wymowie i hitem było „Czy jesteś rzodkiewką” czyli „Are you ready” ? No I to ich niewymawianie h ❤️
    Co do czytelnictwa to jestem bardzo ciekawa kto czyta, bo zawsze czytający Francuz mi się kojarzył właśnie z takim inteligentem w zadymionej kawiarni, z kawą na barze. Czy oni w ogóle na przykład czytają obyczajówki?

    1. No tak, to dość zabawne jak oni wymawiają różne słowa po angielsku 🙂 Oczywiście, że czytają obyczajówki, ale mają na nie osobną nazwę „les romans de gare”, co byśmy przetłumaczyli jako literatura dworcowa/pociągowa. Z moich obserwacji wynika, że oni jednak chcą utrzymać taką wizję siebie, jaką tu przedstawiłaś (ale nie zapominaj, że jest to raczej stereotyp Paryżanina, a przeciętny Paryżanin =/= przeciętnemu Francuzowi).

Leave a Reply