Looking for something?

In Standard

To nie jest książka na dobranoc

To nie jest książka na dobranoc

Ten tekst nie będzie długi. Nie dlatego, że nie wiem co napisać o tej książce, ale dlatego, że uważam, że każdy przeżyje ją na swój sposób i oceni bohaterów według własnych kryteriów. Bo czy w przypadku książki rozpoczynającej się śmiercią dwójki dzieci, mam prawo mówić i w pewien sposób narzucać swoje emocje? Wydaje mi się, że nie.

Francuska rodzina. Ona prawniczka, on realizator dźwięku. Pierwsze dziecko, niedługo potem drugie, żeby nie musieć konfrontować się z koniecznością powrotu do pracy. W pewnym momencie jednak przedłużający się urlop macierzyński daje się Myriam we znaki i pojawia się myśl o wznowieniu kariery prawniczej. Do tego potrzebna jest jednak niania. Poszukiwania trochę trwają, jest wiele kryteriów wyboru, z czego najważniejszym jest uregulowany prawnie pobyt we Francji potencjalnej kandydatki. W końcu zapada decyzja – Louise. Kobieta z polecenia, anioł, gotuje, sprząta, dzieci ją uwielbiają, zmienia jakość życia całej rodziny, wszystko układa się bardzo dobrze, aż za dobrze, jak w klasycznym horrorze.

W tym miejscu chciałabym zakończyć przedstawianie fabuły, ponieważ uważam, że każde kolejne zdanie będzie psuło odbiór książki. Od początku wiemy, że doszło do tragedii i nic nie zdradzę, mówiąc, że zbrodnię popełniła właśnie niania. W tej historii ważniejszym od pytania „kto?” jest pytanie „dlaczego?”. Na kolejnych kartach książki poznajemy coraz lepiej Louise i jej bardzo trudne życie. Problemy rodzinne, finansowe, mieszkaniowe, problemy z poprzednimi pracodawcami. Wszystkie te informacje dotyczące jej życia budują odpowiedź na pytanie „dlaczego”, która u każdego czytelnika będzie wyglądała inaczej. Mną książka wstrząsnęła. A to, co było dla mnie najbardziej poruszające i zaskakujące to fakt, że współczułam kobiecie, która popełniła tak okrutną zbrodnię i że w moim przekonaniu nie tylko dzieci były tu ofiarami, ale ona również.

Książka jest napisana oszczędnym językiem, który idealnie pasuje do tej historii. Odkrywamy kilkanaście sytuacji z życia rodziny i z wcześniejszego życia Louise. Bez oceniania, bez nazywania emocji. To zadanie należy do czytelnika. Jedyny zarzut jaki mam wobec „Kołysanki” to dość powierzchowny opis społeczeństwa. Widać, że Leïla Slimani chciała poruszyć kwestie macierzyństwa i statusu nielegalnych imigrantek w społeczeństwie francuskim, ale moim zdaniem nie zgłębiła wystarczająco tego tematu. Oczekiwałabym czegoś więcej niż ogólne, dość oczywiste spostrzeżenia. Zwłaszcza, że książka otrzymała Nagrodę Goncourtów w 2016 roku. Świetnym pomysłem było wprowadzenie innych niań, spotykanych na placu zabaw. Szkoda, że tutaj nie pojawiły się rozmowy na temat ich sytuacji, ich pracodawców, ich problemów prawnych czy mieszkaniowych.

Leïla Slimani to pisarka i dziennikarka pochodzenia marokańsko-francuskiego. Jest znana z wyrażania swoich poglądów i podejmowania trudnych tematów. Opowiada się przeciw mowie nienawiści, rasizmowi oraz dyskryminowaniu osób LGBT, co niestety często powoduje falę negatywnych komentarzy na jej temat w sieci. „Kołysanka” otrzymała nagrodę Goncourtów oraz została nominowana do The British Book Awards marcu 2019 roku. Znalazła się również na liście 100 najważniejszych książek 2018 roku, stworzonej przez dziennikarzy The New York Times.

Leïla Slimani
Kołysanka (Chanson douce)
Tłumaczenie: Agnieszka Rasińska-Bóbr
Wydawnictwo Sonia Draga (Gallimard)
3 komentarze 479 Views

Related Post

Kim jestem?

Kim jestem?

3 komentarze

  1. Książka niesamowita, wywołuje bardzo silne emocje. Dawno już nie czytałam nic, co by mną tak wstrząsnęło.

  2. Zgadzam się z Tobą, Louise też była ofiarą i najbardziej w tej książce podobało mi się właśnie to, że autorka pokazała nam historię ze strony oprawcy. Mnie aż bolały te sceny, w których niania stawiana jest w bardzo niezręcznych sytuacjach, czesto dla niej poniżających a wynikających z różnic klasowych. Pamiętam cały czas tą scenę z kolacji, kiedy oni ją poprosili żeby została i zjadła z nimi i gośćmi. Jak ta różnica była wtedy widoczna.
    Nie myślałam o tej szerszej perspektywie różnych niań i ich problemów, ale teraz jak o tym piszesz to faktycznie, mogłoby tego być więcej.
    Pozdrawiam!

    1. To prawda, scena kolacji była bardzo wymowna. Ja też wielokrotnie w czasie lektury miałam złość w sobie i smutek związany z jej sytuacją. Bardzo emocjonalna książka.

Leave a Reply